Skocz do zawartości
Śliwa

Andrzej Sapkowski - w kręgu wiedźmińskiej sagi

Polecane posty

Witajcie!

 

Zaiste, nie trudno jest zauważyć, iż na naszym forum mamy całkiem liczne grono fanów wiedźmina Geralta z Rivii. Wnioskuję tak z dość długich już obserwacji, sporego zainteresowania trzecią odsłoną gry, a także liczbą użytkowników z 'Białym wilkiem' w avatarze. 

 

Postanowiłem zatem założyć tenże temat. Jednak, zaznaczam, służy on do dyskusji tylko i wyłącznie na tematy związane z sagą, z poprzedzającą ją opowiadaniami, a nie grami. Sądzę też, że pisanie tutaj o 'Sezonie burz' jest niewskazane, toć jest osobny wątek o tej książce. Bardzo dobrej, co by nie mówić, książce. Proszę zatem trzymać się tych reguł. 

Jeśli ktoś jest w trakcie czytania - cóż zrobić, doczytać, a potem czytać temat, bo spoilery będą się pojawiać, tego nie da się uniknąć. 

Chciałbym tutaj stworzyć dyskusję, w którą wciągną się wszyscy fani Sapkowskiego i sagi. A także ci, którzy zastanawiają się nad przeczytaniem tej niezwykłej lektury.

 

A zatem, nie ma co przedłużać, zaczynajmy! :) 

 

Warto byłoby może dowiedzieć się jak zaczęła się Wasza przygoda z książkami? Ktoś Was zachęcił? Czy to pod wpływem gier? A może chcieliście sprawdzić czy te niebotycznie wysokie opinie nie mijają się z prawdą? Jak to było? ;) 

 

Ja, przyznam się szczerze, kiedy byłem młodszy, na książki patrzyłem z wręcz obrzydzeniem, myślę, że to wszystko przez lipne lektury. Nie sposób było mnie do czegokolwiek zachęcić. Ale zagrałem w Wiedźmina 2 ze dwa lata temu. I uznałem sobie, że to przecież nie wzięło się znikąd, że REDzi sami chyba nie stworzyliby tak barwnego świata i bohatera. Zainteresowałem się sagą. Wypytałem na innym forum co i w jakiej kolejności czytać... Napaliłem się na sagę jak dzik na sosnę. Kupiłem w tym roku, przez ferie zimowe. 

Pierwsze trzy książki padły w trzy dni. Nie mogłem się oderwać. Kolejne, z racji, że nieco grubsze, przeczytałem po jakimś tygodniu. W sumie zeszło mi na to blisko 2 tygodnie, co jak na mnie jest niebywałym wyczynem. Rodzina patrzyła na mnie i zastanawiała się czy nie gruchnęła mi cegła na łeb, dosłownie. Zaglądali przez drzwi i uśmiechali się pod nosem, nie dowierzając własnym oczom. 

 

Po skończeniu 'Pani Jeziora', pamiętam jak dziś, około 1 w nocy, siedziałem na łóżku z otwartą gębą i zastanawiając się - "Ale jak... jak to? To już koniec?". Ta myśl była najgorsza, że to już jest koniec. Że nie będzie więcej, że coś się kończy...  To bolało, naprawdę. 

Dwa dni temu wróciłem do sagi. 'Miecz Przeznaczenia' skończę niebawem. Ale czytam inaczej, wolniej, delektuję się każdą opowieścią, każdym dialogiem, wiedząc, co będzie dalej. Mimo to czytam z taką samą zachłannością, z takim samym zapałem, z taką samą ciekawością przewracam kolejne kartki, jakbym wiedział, że widzę je pierwszy i ostatni raz. A ja przecież doskonale wiem, że dokończę sagę w niedługim czasie i odłożę ją na półkę. 

A za jakiś czas znowu wrócę do Brokilonu, do Blaviken, na Thanedd, do Cintry.

 

Wybaczcie, że tak się rozpisałem, ale zawsze tak mam, gdy piszę o czymś, co mnie kręci i wciąga. Mam nadzieję, że udało Wam się przez to przebrnąć. Teraz ja liczę na Wasz odzew - nie pozwólcie, aby to co napisałem, zostało nieprzeczytaną, zapisaną stroną. :) 

 

Pozdrawiam, 

Śliwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To ja się też podzielę  :D

 

Swoją przygodę zacząłem jakoś pół roku po wyjściu jedynki. Kumpel mi ją pokazał, stwierdziłem, że fajna opowieść to poczytam sobie sagę. A, że w przeciwieństwie do Śliwy czytanie nie było dla mnie czymś strasznym to sobie wypożyczyłem pierwszy tomik i zacząłem pochłaniać ten świat. I tak oto dziś cały siedmioksiąg przeczytałem 3 razy, a "Sezon Burz" i "Coś się kończy, coś się zaczyna" po razie. Nie będę tu się rozpisywał jak mnie ten świat wciągał, bo ja ogólnie bardzo wczuwam się w światy przeze mnie czytane, oglądane, pogrywane itp. Dzięki Sapkowskiemu polubiłem gatunek fantasy, a ogólna liczba przeczytanych przeze mnie książek wzrosła o stokroć. Ale czas na granie i oglądanie anime też musi być, to molem książkowym zostać nie mogłem ;P

 

2 miesiące temu, kiedy to u nas w szkole "Miecz Przeznaczenia" został zadany jako lektura, poprosiłem panią od polskiego, żebym mógł poprowadzić o niej lekcje. Opowiedziałem klasie o całej sadze, o Geralcie, o jego przygodach z Ciri, Yen, o znakach, o historii Kontynentu itd. Pierwszy raz od trzech lat nikt na lekcji nie przeszkadzał, więc uważam swój udział za sukces. A na koniec jeszcze udało mi się zorganizować turniej Wieśka  :) Podpięliśmy laptopa pod rzutnik, odpaliliśmy dwójkę wzięliśmy kilku chętnych, a osoba z najwyższym wynikiem na arenie miała dostać 5 z polaka. Dodam tylko, że zwycięzcą została dziewczyna, która pierwszy raz w życiu grała w grę RPG (głownie maniaczy w CS)  :D

 

Wracając jednak do sagi. Śliwa poruszył tutaj temat zakończenia ostatniej z książek. Mi osobiście się kompletnie nie podobało, pozostawiało spory niedosyt. No, bo rozumiem, że

Geralt i Yennefer umierają, fajnie to nawet pan Andrzej zrobił, wreszcie coś niekonwencjonalnego - główny bohater umiera, nie ma happy endu, koniec. A tu Ciri ich przenosi na wyspę jabłoni i żyją dalej, a w grach nawet powracają z tamtego świata. Nie mówię, że nad tym mocno ubolewam, przecież gry też po kilkanaście razy kończyłem, ale kurczę, konsekwencji trochę by się przydało.

To tylko taka moja dygresja, liczę, że rozpocznę w ten sposób ciekawszą dyskusję  :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że AS właśnie taki miał zamiar. Trochę ekstrawagancji, trochę 'inności' w odróżnieniu do innych opowiadań, które kończą się dobrze i szczęśliwie. 

I jak sam pan Sapek mówił, gry nie są kontynuacją jego sagi. Saga kończy się na książkach, historia Geralta i Yen, a także Ciri, kończy się właśnie tam. A gry REDów to oddzielna historia. Choć doskonale wiemy, że większości czytelników zakończenie nie dało spokoju. I tutaj pojawia się 'Wiedźmin' w wersji elektronicznej, jako gra. Jako ten brakujący element, próbujący załatać tę dziurę, dokończyć coś, co w zamyśle Sapkowskiego już się skończyło. I chwała im za to. Bo szczerze mówiąc, takie zakończenie, to z sagi, mnie nie satysfakcjonuje, nie mogę go zaakceptować.

 

Geralt tuła się po całym świecie, w końcu dopina swego, szczęśliwie spotyka się z Ciri, tylko po to, żeby dostać od wieśniaka z wideł? Nie, nie zgadzam się.

.

Dlatego na CDPR spoczywa tak ogromna odpowiedzialność. Niby wszystko było skończone, a ci 'rozdrapali' świeżą ranę wydając gry. Które niby przedstawiają inną historię, ale... Ale ona zmierza do finału, do wielkiego zakończenia w 'Dzikim Gonie'. Wg mnie oni tym, jak zakończą tę niezwykłą opowieść, mogą ukształtować spojrzenie na całą sagę. Bo ten, który nie zagra w gry, nie będzie miał jej pełnego obrazu. Bo zakończenie REDów będzie istotniejsze od tego, które zaproponował pan Andrzej. Co sądzicie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Glock Nie wiem czy czytałeś sagę czy nie, także nie chciałbym psuć zabawy, a używanie spoilerów co kilka zdań

jakoś mi się nie widzi ;) Ci dam, wypociny... Nie no :) Spacja mi się gdzieś wkradła i nie pykło.

 

Przed chwilką, dosłownie kilka minut temu, skończyłem, wedle zapowiedzi, 'Miecz przeznaczenia'. Oczy na ostatniej stronie coś mocno mi się spociły, dosłownie. Nie wiem czym było to spowodowane... W każdym razie wstęp do sagi właściwej Sapek zrobił piorunująco mocny. Z resztą cała historia z Yurgą i przytaczanymi opowieściami jest świetna.

Wszystko wydaje się mieć swoje miejsce, wszystko jest tak naturalnie ułożone, nad Jarugą czeka facet w kubraczku ze śliwkowym berecie, a na Zarzeczu Ciri... Naprawdę, można się zachwycać i zachwycać.

Pewnie wieczorem zacznę sagę, pewnie będę chciał chwilę przed meczem poczytać, ale nie dam rady się oderwać. Jak wczoraj. Obejrzałem pierwszą połowę, wiedziałem, że już jest po meczu, ale... chciałem tylko przez 10-15 minut przerwy 'machnąć' kilka kartek. I czytałem do wpół do pierwszej w nocy. Tak to już na mnie działa. Choć większość znam, przecież czytałem to kilka miesięcy temu... Ale uznałem, że za dużo zapomniałem, że zbyt wiele faktów kojarzę, ale nie pamiętam tak, jakbym chciał. I to pewnie powtórzy się jeszcze kilka ładnych razy. Albo i kilkanaście, mniejsza z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miecz Przeznaczenia to imo najciekawsze opowiadanie. Najlepszy wstęp do sagi z tych wszystkich opowiadań imo. Muszę nadrobić jeszcze ten drugi zbiór. Skończyłem niedawno "Czas Pogardy". Bardzo ciekawe zakończenie, niedługo wezmę się za kolejne. Nie czyta mi się tego jednak tak jak to opisał Śliwa. Świetna książka, ale aż tak nie wchłaniam. Może dlatego, że wolę lżejsze fantasy? :)

 

@up to chociaż piszcie na biało. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobra, w razie poważniejszych spoilerów będę to jakoś maskował, najpewniej ujmując w

;) 

 

Zabrałem się chwilę później po napisaniu mojego wcześniejszego posta za 'Krew elfów'. Że też Sapek nie zdecydował, że Geralt będzie wolał czarodziejkę o kasztanowych włosach, a nie tę z kruczoczarną falą czarnych loków. Jak wiemy, w 'Dzikim Gonie' pojawią się obie, więc... Zapewne przyjdzie dokonać wyboru. Będzie cholernie ciężko. Z Triss można się zżyć podczas sagi, jest naprawdę cudowna. A Yennefer niepowtarzalna i inna. I może temu nasz biedny wiedźmin woli ją, od Triss. Choć ta, wg mnie, pod względem urody przewyższa Yen kilkukrotnie, przynajmniej na podstawie opisów, nie tego jak wyglądają na trailerze ;) Choć Yen też niczego sobie rzecz jasna. Ale nie przechodzę dalej w grę, może założę osobny temat o tym, żeby nie mieszać, bo jest co. 

 

Która z nowelek Wam najbardziej przypadła do gustu? Może z Dudu? A może z Essie? Hm? A może o 'diabole' na końcu świata? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W sumie obrazą i nietaktem byłoby powiedzieć, że któraś z historii nie była bardzo dobra. A przynajmniej ja tak uważam. Sapkowski zręcznie przeskakuje z jednej, do drugiej opowiastki, przy czym tworzy niesamowity klimat świata wiedźmińskiego. Brokilon, jak dla mnie jedno z najlepiej zobrazowanych miejsc... Do którego w życiu nie chciałbym trafić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Spiewaczka? Nie przypadkiem "Oczko" ?. Ja zaczalem czytac jakies 2-3 lats temu. Slyszalem wiele pochlebnynych opinni o ksiazce to kupilem pierwszy tom i szybko pochlonalem. Juz wtedy uwielbialem czytac, ale Wieska pochlonalem. I tak potem co byla okazja lub kasa kupowalem kolejne czesci i czytalem. Trwalo to pare miesiecy. Potem na PC zagralem w Wieska 1 i mi sie bardzo spodobal, a potem kupilem 2 na konsole (pc mialem za slabego) w grze sie zakochalem. Skladalem cholere czasu na nia, nie jadlem i wracalem z buta do domu byleby hajs zachowac i by byl na Wieska. Strasznie sie rozkoszowalem gra i przeszedlem ja 2 razy. Az nie mam serca odsprzedac i wciaz lezy na polce. Potem kupilem Sezon Burz chwile po premierze. Teraz czekam na 3 i pod nia zrobie upgrade xD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ano Oczko, Oczko, od biedy można nią zwać śpiewaczką, choć lepiej pasuje trubadurka.

Cholernie mi jej szkoda, że Sapek w taki a nie inny sposób rozwiązał jej kwestię po rozstaniu się z Geraltem i Jaskrem. Mógł potraktować ją trochę inaczej, bardzo ją polubiłem, a ten wyjechał z epidemią ospy w Wyzimie...

Cóż, Sapkowski z niebywałą łatwością żegna swoich bohaterów.

 

Tak coś czuję, że dzisiaj padnie do końca 'Krew elfów' :)

 

Pobyt Triss i Ciri w Kear Mohren to dla mnie jeden z najciekawszych i najwięcej znaczących fragmentów całej sagi. Przecież tu mała księżniczka jest szkolona na prawdziwą wiedźminkę, a Triss czuwa nad jej niesamowitymi umiejętnościami.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No niektóre momenty w całej sadze to się, aż czyta ze łzami szczęścia w oczach takie mają klimat. Jednym z nich jest właśnie szkolenie Ciri, innym który mi sie spodobał to jej wędrówka po światach równoległych w Wieży Jaskółki. Było takich momentów na pewno więcej, ale ostatnio sage czytałem rok temu i już lekko pozapominałem. Aż szkoda, że nie mam czasu by ją sobie odświeżyć. Co do zakończeń bohaterów to AS jest jak George Martin czasem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ano, jak choćby spotkanie Ciri z Geraltem na Zarzeczu, jak Yurga wracał do domu. Najmniej do gustu przypadł mi fragment, dość obszerny w sumie, gdy jesteśmy na spotkaniu władców Północy, może to temu, że nie przepadam za polityką :) 

 

Również na Pustyni było ciekawie, z Ihuarraquaxem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Regis?

 

 

Vilgefortz przecież go uśmiercił w trakcie ostatecznego starcia w cytadeli :D

 

Mnie z kolei się podobał fragment w Toussaint, wyśmiewał on ideę średniowiecznego dworu królewskiego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W Wiedźminie nic nie jest zbyt długie, a przynajmniej dla mnie. 

 

Kaadzik

 

Jeśli dobrze czytałeś, to mogłeś zauważyć, że może się jakby zregenerować, zreperować, naprawić. Po odcięciu mu głowy i przebiciu osikowym kołkiem, przeleżał bodajże 50 lat w grobie, jeśli dobrze pamiętam. A potem wyszedł :)

 

 

Wiem, że to na 90% złudna nadzieja, a szansa na to, że się pojawi praktycznie zerowa. W końcu między sagą a grami nie upływa tyle czasu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pora na mnie .

Moja przygoda z książkami zaczęła się od Harry'ego Pottera 2 lata temu, ale nie mowa tutaj o Harrym tylko o Geralcie, więc. Jeszcze przed startem jeśli chodzi o czytanie książek grałem dużo w Wiedźmina pierwszego, który mnie wchłonął  i poświęciłem mu wiele godzin, to między innymi przyczyniło się do tego ,że zabrałem się później za książkę . Po skończeniu Harryego, postanowiłem zakupić pierwszą część Wiedźmina, bodajże Ostatnie Życzenie, po jego przeczytaniu czułem niedosyt, chciałem więcej, bardzo mnie zainteresował wątek Yennefer i Geralta, te sceny erotyczne były niesamowite, Sapkowski je tak opisywał, że cieplutko się robiło ( zapach bzu i agrestu - perfumy Yennefer ) . Dowiedziałem się później, że kolejne książki są co raz grubsze. Uradowałem się niesamowicie. Przeczytałem wszystko oprócz Sezonu Burz . Według mnie wszystkie części są genialne.. Przyzwyczajasz się do pewnych postaci, a później giną, coś w stylu Gry o tron .  Tyle ode mnie.

Książce daję 10/10 . 

Od Sapkowskiego polecam Trylogię Husycką - warte uwagi. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Śliwa za zaproszenie do rozmowy :) Jeszcze bym ominął taki fajny wątek...

 

Fajnie się czyta Wasze wypociny. Aż czuję się jak stary wyjadacz, mentor wręcz, bom czytał wiedźmina jeszcze przed powstaniem gier i sagę wciągnąłem dobrych kilka razy (>5). Ach, ale o czym tu pisać, tyle tego jest...

 

Książki czytałem od zawsze, za dzieciaka pochłaniałem je masowo. Od liceum dużo mniej, bo bardziej wciągnąłem się w seriale i gry. Niemniej jednak po raz pierwszy za sagę (wraz z opowiadaniami) zabrałem się w gimnazjum, podczas przerwy zimowej. Wszystkie siedem tomów połknąłem w jakieś cztery dni. Czytałem od kiedy wstałem do rana (gdy o 6 rano szedłem spać). W dodatku miałem kilka godzin przerwy, bo trzeciego dnia skończyły mi się książki i trzeba było biegusiem podążąć do biblioteki po ostatnie dwa tomy :-D W każdym razie w wiedźminie od razu się zakochałem. Do dziś jest to moja ulubiona saga i niewiele książek mogę uznać za równych wiedźminowi. W gruncie rzeczy mniej więcej co pół roku do niego w jakiejś postaci wracam, czasem audiobooki, czasem książki, a zdarza się, że nabieram ochotę na jakieś wyrywkowe opowiadanie. :-) 

 

Pisaliście o zakończeniu... a ja powiem, że zakończenie w pewien sposób oczywiście zawodziło ("bo jakże to tak, a co dalej?"), ale jednak było na tyle nietuzinkowe i tajemnicze, że naprawdę, nie można tego nie docenić. Szczególnie, że Sapek w doskonały sposób zostawił niedosyć w czytelniku, zmuszając nas do ciągłego przeżywania całej historii, do tworzenia alternatywnych zakończeń i do tworzenia własnej kontynuacji wydarzeń. No nie mówcie, że po nocach nie zastanawialiście się, co może być dalej :-D

 

Ulubionych cytatów z wiedźmina nie podam, bo musiałbym cytować książki. Sapek jest mistrzem, jeśli chodzi o bystrość komentarzy i celność uwag na temat świata. Tyle jest tam cudownych tekstów... Ech, muszę jeszcze raz sagę przeczytać...

 

Kilku z Was pytało się o "Trylogię husycką". Czytałem ją chyba dwa lata temu. Jest naprawdę niezła, ale dosyć ciężka. Sapek straszliwie przyłożył się do odrobienia lekcji i historię Śląska opisął wzorowo, przez co książka jest momentami trochę ciężkawa. Chociaż jeśli ktoś z Was "zmęczył" doskonałe skądinąd "Imię róży", to z łatwością i przez "Trylogię..." przebrnie. Jeśli nie, to niech się pociesza myślą, że historia jest naprawdę warta poznania. :) Szczerze polecam. 

 

To tyle, nie będe przedłużał. Ale postaram się śledzić wątek i co jakiś czas dorzucić swoje trzy grosze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Legenda grup:

  • Administrator IT
  • Administrator
  • Ekipa Ja, Rock!
  • Streamer
  • Moderator
  • Moderator Działu
  • Moderator Techniczny
  • Technik Sprzętowiec
  • Grafik
×