Skocz do zawartości
Glock

Czytanie lektur - przyjemność czy katorga? Podobały Wam się jakieś? - Dyskusja

Polecane posty

Ale po co mam czytać coś, co i tak będę musiał jeszcze raz przeczytać? I tak przeczytam (lub przynajmniej spróbuję), więc nie widzę sensu bym czytał teraz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zdania nie zmienię,ja w trzeciej kasie gimnazjum miałem je już przeczytane,nie trzeba mieć 30 lat, żeby je pojąć,nie lękajcie się.

Teraz to Quo Vadis i Trylogii Sienkiewicza w gimnazjum nie znajdziesz jedynie co to możesz liczyć na Krzyżaków(wiem , wiem mój błąd ) Dywizjon 303 ( ostatnio przerabialiśmy ,tak tą lekturę przeczytałem ) i Kamienie na szaniec ( Przeczytana) ,a z tymi Krzyżakami to było tak że miałem miesięczną nieobecność w szkole (z powodów zdrowotnych)  wiem , wiem tłumaczę się i w ten sposób wychodzę na jakiegoś ignoranta ,któremu nie chciało się przeczytać lektury .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Quo Vadis, Krzyżacy i Trylogia są teraz omawiane w liceum ?
Ahhhr ! U mnie to była 7 klasa podstawówki ;) 
A Pana Tadusza to na pamięć się człowiek musiał uczyć  :blink: 
Osobiście każdą lekturę przeczytałem od dechy do dechy.
Dzięki temu na maturze nie miałem problemu z napisaniem rozprawy na 20 stron :)
W pewnym momencie moja polonistka podeszła do mnie i powiedziała, że już chyba mi wystarczy aby zdać ;)
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Quo Vadis, Krzyżacy i Trylogia są teraz omawiane w liceum ?

 

 

Krzyżacy akurat w gimnazjum ,w drugiej klasie  ,a  co do Quo Vadis i Trylogii to tak są omawiane w szkołach ponad gimnazjalnych .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@up ja Dywizjonu 303 nie miałem, a jestem w trzeciej. Kamienie na Szaniec to jedna z najlepszych książek jakie czytałem i zdecydowanie najlepsza książka opowiadająca o polskiej historii imo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 Kamienie na Szaniec to jedna z najlepszych książek jakie czytałem i zdecydowanie najlepsza książka opowiadająca o polskiej historii imo.

Też tak sądzę ,ale nie tylko ja  jak widać ,ale  większość mojej klasy też tak uważa ( piszę większość ponieważ  są osoby ,które nie przeczytały ,ale  ta część klasy nie jest ... jak to powiedzieć ... mają mało oleju w głowie) i myślę że bardzo dużo osób ,które czytały  Kamienie na szaniec tak uważa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@up

Książka dobra,ale cała ta otoczka wokół niej wywołuje u mnie żałość.Film i opisywanie całej trójki, robienie z nich bohaterów uważam za słaby ruch, robili co musieli, mieli swoją wizję i gdyby nie zgineli to idę o zakład,że nie byłaby to lektura szkolna oraz tym bardziej ten gniot by nie powstał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Najpierw piszesz, że książka dobra, a potem, że gniot. Jak to w końcu jest? Owszem, gdyby nie zginęli to nie miało by to tej siły, którą ma teraz. Nie byłoby najważniejszego przesłania tej książki - poświęcenia dla ojczyzny. Nie robili co musieli. Mogli siedzieć bezczynnie, mogli przejść na stronę wroga. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja ani przez 'Krzyżaków', ani przez 'Pana Tadeusza' nie przebrnąłem. Po prostu to jest dla mnie trudne, źle się czyta i nudne, a jeśli takie to jest dla mnie, to nie widzę żadnego sensu, żeby to czytać. Nie uznaję tego za dzieła sztuki, mam prawo? Mam :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja "Quo Vadis" miałem przerabiane chyba pod koniec II gim, a Krzyżaków w I. O ile drugą przeczytałem ze sporą chęcią, to w tej pierwszej nie dałem rady dojść 100 strony. "Pana Tadeusza" też nie mieliśmy, no poza tym fragmentem, co wjeżdża karetą na swój dwór.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja "Quo Vadis" miałem przerabiane chyba pod koniec II gim, 

No to nieźle nam  w mojej szkole wszyscy nauczyciele powtarzają że Quo Vadis będziemy mieć po gimnazjum dopiero .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wiele zależy od nauczycieli. Nie można też pominąć kontekstu pojawiania się poszczególnych lektur, czy pisarze. 

W szkole kładzie się ogromny nacisk na wszystko, co można podpiąć pod patriotyzm. Stąd bardzo dużo romantyzmu i Sienkiewicza, a także literatury wojennej. Co z tego wynika? No, oczywiście nic dobrego.

Osobiście bardzo lubię Mickiewicza. Nie całego, ale np. ,,Sonety Krymskie", czy ,,Pana Tadeusza" bardzo cenię, a duże fragmenty znałem na pamięć za czasów gimnazjum - liceum. Dlaczego? Bo miałem doskonałego nauczyciela - niech mu ziemia lekką będzie - który potrafił zarazić pasją do literatury.

Myślę, że w kanonie jest wiele wartościowych dzieł (Bułhakow, Dostojewski, Molier, Kafka, Mrożek), ale sąsiadują oni często z nieporozumieniami, albo są skutecznie obrzydzaniu przez bezmózgich belfrów, stąd niechęć do literatury wśród narodu.

Edytowano przez Bjørn

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uwielbiałam lektury związane z II wojną światową. Taki miałam też temat swojej prezentacji maturalnej. Zwłaszcza Rozmowy z katem przypadły mi do gustu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hm, może by tak odświeżyć temat? 

 

Właśnie przeczytałem "Cierpienia młodego Wertera" J.W.Goethego. Tak ciężko mi jednoznacznie to ocenić - z jednej strony książka była nudna, męczyłem się czytając ją. Z drugiej jednak postacie zarysowane były bardzo fajnie, a postaci Wertera naprawdę można było współczuć, a jego decyzje mają sens. Wstęp do romantyzmu zaliczony, teraz przede mną twórczość Mickiewicza. Będę musiał zacząć od Dziadów cz.4, potem cz.3, a następnie czekać na mnie będzie Pan Tadeusz. Mam nadzieję, że chociaż jedną z tych książek uda mi się przeczytać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ja uwielbiałam czytać lektury, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to wyłącznie zasługa genialnej polonistki, bo jak po latach postanowiłam wrócić do książek, które wydawały mi się bardzo dobre, nie byłam w stanie się przez nie przebić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze miałem uraz do lektur przez polonistów - cisnęli do przodu z terminami i nie specjalnie interesowało ich to ile wartości wyciągniemy z książki. Norma, w każdym zawodzie da się popaść w rutynę. Nie winię ich z to, ale to właśnie ich postawa wpłynęła na to, że sporą część lektur w gimnazjum/liceum zwyczajnie olewałem.

 

Za to z tych które zdecydowałem się przeczytać, zdecydowanie najbardziej podobały mi się:

 

- "Folwark Zwierzęcy" - chyba dopiero na tym etapie zrozumiałem jak pożyteczną wiedzę przekazują książki jednocześnie angażując czytelnika. Do dziś jestem fanem twórczości Orwella i raz na jakiś czas sięgam ponownie po jego książki.

 

- "Robinson Crusoe" - pamiętam jak zabrałem się za tę książkę na dzień przed terminem w którym mieliśmy ją omawiać w szkole. W normalnych warunkach pewnie przeczytałbym kilka stron, potem zabrał się a czytanie streszczenia, a następnego dnia podpytał ludzi z klasy o kilka szczegółów. Jednak w tym wypadku po przeczytaniu kilku stron nie mogłem się już odkleić od lektury i uważnie pochłaniałem kartkę za kartką. Całość skończyłem w 1 wieczór, co jak na mnie do tej pory jest sporym wyczynem. :P

 

- "Plastusiowy Pamiętnik" - no okej, musiałem. Większość z Was płakała pewnie oglądając Króla Lwa, kiedy Mufasa umierał. Ja płakałem na Plastusiowym Pamiętniku, kiedy to Plastusia zabrał i dręczył Witek. Poryczałem się czytając to w nocy, z latarką, pod pościelą. Good times.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ani jednej z tych książek jeszcze nie czytałem. U nas na szczęście polonista jest ogarnięty, fajny typek i zawsze daje nam wystarczająco czasu, a nie jak w gimnazjum było, że z zaskoczenia pojawiała się informacja, że sprawdzian z "Tu wpisz tytuł dowolnej lektury" w przyszłym tygodniu. Spokojnie znajduję czas na czytanie, inaczej to jednak wygląda z tym żeby je dokończyć.

 

Przerobiliśmy Mickiewicza, więc tak:

 

Dziady są świetne. Nie lubię tego typu książek, a jednak czytało mi się to naprawdę przyjemnie. Część IV przeczytałem za jednym razem, część III trochę dłużej, ale tylko dlatego, że nauczyciel zalecał czytanie powoli i dzielenie sobie książki. O Dziadach części III mogę powiedzieć dużo dobrego. Żadna dotychczasowa lektura, którą przeczytałem nie pokazała mi tak dobrze czasów zaborów. Jakoś nigdy nie lubiłem książek o tych czasach, a jednak tutaj czytało mi się to bardzo fajnie. Pewnie jeszcze kiedyś sobie do tego wrócę, a niektóre cytaty zachowały mi się w głowie.

 

Gorzej z Panem Tadeuszem. Jakie to było nudne! Nie chciało mi się tego czytać i po scenie drugiej się poddałem, bo absolutnie nic z tego nie rozumiałem. Poszedłem sobie więc obejrzeć film i tutaj już było lepiej. Oglądało się go naprawdę przyjemnie, aktorzy się spisali, reżyseria była doskonała (te widoki na krajobrazy Litwy!), a też sam scenariusz był bardzo wierny książce. Polecam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja przeczytałem wiele lektur i chyba powiem jako jedyny ,źe można wynieść z nich całkiem ciekawe nauki, poglądy, sytuacje itp. Oczywiście nie wszystki0e, książki pokroju nad Niemnem, Pan Tadeusz,Chłopi pisane wierszem, bądź oparte na nudnej fabule czy czym innym, omijałem szerokim łukiem.

Najmilej wspominam:

-Folwark Zwierzęcy

-Kamienie na Szaniec

-Granice

-Dżumę

-Tango

-Dziady( oczywiście niektóre części)

-Dywizjon 303

-Pamiętniki Powstania Warszawskiego

-Król Szczurów

-Wszystkie książki typu Medaliony.

-Makbet

-Kordian

Mógłbym wymieniać i wymieniać.. a tym co by chcieli zajrzeć lub będą musieli jeszcze do lektur radze nie patrzeć na te "Dzieła" w formie nowego świata czy ciekawej pełnej akcji fabuły, w której możemy się zjednać z głównym bohaterem. Tylko patrzeć na nie jako naukę, w moim przypadku szukałem w nich patriotycznych postaw,życiowych rad , błędów, morałów i wiele więcej.. Prawdę mówiąc nie taki diabeł straszny jak go malują...xD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mickiewicz od 16 roku życia chodził od baru do burdelu, o czym można przeczytać wszędzie, nie jest to żadna tajemnca :P Potem jak go rzekomo "zesłali" do Odessy, to przecież to była ówczesna stolica imprez w Europie, gdzie wynoszony pod niebiosa przez polonistów Pan Mickiewicz kontynuował swój żywot "lekkich obyczajów". Dla mnie to był zwykły palant, a nie osoba, która jest warta podziwu. Podziwiać powinno się takich Polaków jak przykładowo Urbanowicz. Ach, nie słyszeliście o nim? Tak... Przecież w szkołach jest tylko o Mickiewiczu który z burdelu nie wychodził i o historii Francji, jaką to mieli straszną rewolucję. Bolączka naszej kochanej edukacji.

 

 

Co do lektur to osobiście przeczytałem ich wiele, jednak im starszy byłem, tym mniej ich czytałem z prostego względu. Wspomnianego wyżej Mickiewicza nie mogłem czytać i patrzeć jak polonistka się nim zachwyca, jak przecież ten człowiek był zwykłym menelem, wyniesionym pod niebiosa po śmierci. Najmilej wspominam lektury z czasów dzieciństwa typu "O psie który jeździłkoleją" czy "Chłopcy z placu broni" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Legenda grup:

  • Administrator IT
  • Administrator
  • Ekipa Ja, Rock!
  • Streamer
  • Moderator
  • Moderator Działu
  • Moderator Techniczny
  • Technik Sprzętowiec
  • Grafik
×