Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
TechnoDream

Iron Man 3

Polecane posty

 
 
7542858.6.jpg?l=1367376052000

Iron Man 3

 
O Filmie:


Trudno co prawda mówić o Iron Manie, jako kinie życiowym. Jednak w tej wersji nastąpiła pewna dekonstrukcja bohatera. Podobnie, jak to miało miejsce w Batmanie. Tony Stark bowiem nie jest już lawdżojem, postrzeleńcem i bywalcem salonów, którego ego pożarło razem z butami i który nie odróżnia jawy od snu. Nie jest chłopcem bujającym w obłokach, którego porażka się nie ima. Nowy Stark ma kryzys, przeżywa stres i przygnębienie. Mało tego, kocha i troszczy się. Mój boże, myślę, ucieli mu jaja. Oj nie, cały czas je ma, pod szczelnym, żelaznym wdziankiem :-).

Trójka to trochę powrót do korzeni pewnego rodzaju zabawy gatunkiem filmowym. Odchodzi się tutaj od typowo naukowego podejścia do tematu. Oczywiście wizja zbawienia świata jest równie mocna, co w poprzednich częściach. Jednak wkradł się tutaj nowy czynnik. Poczucie winy - Stark uważa się za prowodyra zaistniałej sytuacji, bowiem po części wykreował swoje demony. A po drugie, to bezwarunkowe uczucie. Stark nie jest już tylko hiperbohaterem. Jest mężczyzną, który opiekuje się i troszczy o swój związek. Kocha Pepper i ta miłość staje się nowym motorem napędowym jego działań. Oczywiście nie obejdzie się od wpadek, w końcu Stark to rasowy wybuchowy temperament. Jednak Stark w oczach Black'a stał się dojrzalszy i mądrzejszy. A przede wszystkim na tyle świadomy siebie, by wybujałe ego utrzymać w ryzach. Stark to przede wszystkim zmęczony gościu, który sam dostrzega pewien absurd swoich dotychczasowych działań.


Black oszczędnie waży oponentów. Nie ma tutaj kosmitów, wytatuowanych obwiesi z elektrycznym biczem w ręku i papugą na ramieniu, czy brodatego potwora w metalowej zbroi. Black wprowadza czarny charakter, który jest swego rodzaju zasłoną dymną. Zastanawia mnie na ile powinniśmy się martwić alegorią postaci Mandaryna (Ben Kingsley), który jest żywcem ściągnięty z postaci Bin-Ladena. Nie będę wchodził w szczegóły, by nie spojlerować.


Całą krecią robotę czyni jednak postać Aldrich'a (Guy Pearce). To niestety przykład człowieka z niesamowitymi kompleksami, który jest chodzącym lontem. Niewiele trzeba bowiem uczynić, by z potulnego baranka stał się przyrodnim bratem Hannibala Lectera. To trochę cicha eminencja wszystkich szalonych filmowych naukowców. Może nie fruwa ona po swoim laboratorium w białych łachu i ociekających tłuszczem od niemycia włosach. Jego mocą jest bowiem, nie tyle mózg, co psychika.


Można by analizować postaci Iron Mana 3 bez końca. Black bowiem tak je skonstruował, że w tych dwóch godzinach seansu, każdy z nich ma okazję rozwinąć swoje skrzydła. Takim przykładem są dwie postaci, które w poprzednich częściach były traktowane trochę po macoszemu. Mam tu na myśli postaci nawiedzonego swoją rolą ochroniarza Happy (zabawny Jon Favreau) oraz mocno rozbudowaną "postać" elektronicznego kolesia Starka, czyli program zwany Jarvis (głos Paul Bettany). Można nawet powiedzieć, że Pułkownik Rhode dostał trochę ważniejszą rolę od swoich poprzednich wcieleń. Nagle bowiem może na równi stanąć w obronie ze Starkiem, a ich wzajemna relacja nie polega już tylko na udowadnianiu, który z nich jest większym kogutem w kurniku.


Podobał mi się Iron Man 3. To typowy amerykański blockbuster z naprawdę efektownymi CGI. Już nie efekciarskimi, tak jak to miało miejsce w słabej dwójce. Świetne role aktorskie. Przede wszystkim wrażenie robi Guy Pearce, no i oczywiście porażający, rewelacyjny i absolutnie oszałamiający Ben Kingsley. Trochę po łebkach potraktowano postać Rebecca Hall , ale jak na mój gust, to bez utraty jakości... Nie zapominam oczywiście o stałej, starej brygadzie żelaznego człowieka, przecież bez Robert Downey Jr.  nie byłoby Iron Mana, tak jak nie będzie Batmana bez Christiana Bale'a.




                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                           MOJA OCENA - 7/10
                                                   EFEKTY 3D - 8/10

filmweb.png
 
 
 
'>http://youtu.be/2CzoSeClcw0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aragmor   
Gość Aragmor

Szczerze? Fabułę można opisać tak:

Jestem zajebisty -> ktoś mnie zgnoił -> wielki comeback

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aragmor   
Gość Aragmor

Tak. Tylko efekty to nie wszystko. Obecnie do kina chodzi się po efekty, a nie po fabułę. Chciałbym powrotu czasów gdzie było to na równi. Bo kino z dobrą fabułą (niezależne) odpycha mnie swoją jakością.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mnie film się podobał. Nie jest to jakieś arcydzieło, bo jednak tak jak wspomnieliście fabuła nie powala z nóg. Jednak to jak pokazana była technologia, te wszystkie gadżety- naprawdę fajnie. Chciałbym mieć to wszystko co on posiada w filmie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

Zaloguj się, aby obserwować  

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Legenda grup:

  • Administrator IT
  • Administrator
  • Ekipa Ja, Rock!
  • Streamer
  • Moderator
  • Moderator Działu
  • Moderator Techniczny
  • Technik Sprzętowiec
  • Grafik
×