Skocz do zawartości

Marcin

Użytkownik
  • Zawartość

    17
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  1. Widzisz, i tak, i nie. Jasne, że wystawiając jakiś produkt na sprzedaż chcemy na nim zarobić. Ale przecież można jednocześnie tego naszego klienta szanować, zauważać jego punkt widzenia, być z nim w jakiejś komitywie. Moim zdaniem o to się to wszystko rozbija. Kiedy widzę firmę, która już przed premierą gry oferuje dodatkową zawartość (też mydlenie oczu, jaka ona dodatkowa skoro najczęściej po prostu wycinają wcześniej część produktu) to odnoszę wrażenie, że ktoś traktuje mnie niepoważnie. Wydaje mi się, że społeczność zbyt szybko przeszła nad tym do porządku dziennego, przecież gdyby kilka lat temu ktoś chciał sprzedawać co kwartał po 5 map do Quake'a 3 albo wyciął część misji z jakiegoś RPG zostałby natychmiast zrównany z ziemią. Nie dość, że większość dzisiejszych tytułów jest bardzo uboga to oni jeszcze to tną i chcą sprzedać kilka razy. Szkoda, bo miejsce ludzi z pasją zajmują wielkie korporacje. W sumie nawet to nie jest szczególnie złe. Złe jest to, że ludzie się na to ciągle nabierają. Ale jak pisze Fuzzik - są jeszcze gry niezależne. Na szczęście.
  2. Zdecydowanie błędne jest założenie, że każdy, kto ściągnął grę z internetu kupiłby ją w sklepie gdyby tylko nie miał innego wyjścia. Obecnie piratów obwinia się o całe zło branży, ale przecież tak nie jest. Moim zdaniem sprzedaż zdecydowanie bardziej cierpi na wszędobylskich DLC, krótkiej żywotności gier i ogólnej wtórności. Przecież obecna scena jak ognia boi się jakichkolwiek innowacji. Straszna stagnacja. Co roku mamy te same tytuły z innym kolorem broni i kolejnym numerkiem w nazwie. Nie można obwiniać ludzi o to, że nie dają sobie wciskać byle czego. Mówi się, że branża doświadcza odpływu gotówki przez działalność piratów, ale spójrzcie chociażby na kickstartera - jest tam wielu tuzów znanych z nieszablonowego podejścia (chociażby Peter Molyneux, gość od Black & White czy Populousa). Oni jakoś znaleźli fundusze na swoje projekty. Wystarczy mieć coś do zaoferowania. No i to nieszczęsne nazywanie piractwa kradzieżą. Moim zdaniem absolutnie nie na miejscu. Nie ma sensu dorabiać do tego jakichś ideologii czy górnolotnych określeń, piractwo jest po prostu... piractwem. Aktywność dość nowa to i nie ma dobrego odpowiednika, ale zdecydowanie nie krzyczałbym, że złodziejem jest ktoś, kto - nawiązując do przykładu z góry - nie chcąc kupować1 mojej książki mimo wszystko ją przeczytał, ponieważ wisi ona w internecie. Tak swoją drogą dziwi mnie, że twórcy bardzo rzadko bawią się w lokowanie produktu. Przecież jest to relatywnie najmniej bolesna dla gracza forma reklamy, a zawsze jakiś dodatkowy grosz wpadnie. 1 Oczywiście mówię tutaj tylko o takim przypadku. Jeśli ktoś byłby zdecydowany ową książkę zdobyć to rzecz jasna wolałbym żeby ją kupił
  3. Szkoła Technikum

    Do technikum nie chodziłem, ale nie jestem przekonany czy faktycznie aż tak bardzo się to różni. Mam na roku gościa po takiej szkole, faktycznie w niektórych zagadnieniach wydaje się całkiem obeznany, jednak warto zauważyć, że jakby nie patrzeć musiał poświęcić na to rok więcej. Co kto lubi. Przy obecnym programie edukacyjnym jeśli chcesz naprawdę czegoś się nauczyć musisz się tym zainteresować samemu, typ szkoły moim zdaniem ma tutaj mniejsze znaczenie. Łatwiejszy start na studiach? Też nie jestem przekonany. Po pierwsze dlatego, że tam tempo jest naprawdę dużo większe i ten hipotetyczny zapas wiedzy i tak szybko się wyczerpie, po drugie dlatego, że i tak nie wszystko się pokrywa z programem danego kierunku. Co do pytania z tematu: w sumie nie mam pojęcia co wy tam będziecie robić na początku, ale pewnie prędzej czy później jakieś podstawy programowania się pojawią - tutaj chyba warto wspomnieć Symfonię C++ Grębosza, przynajmniej jej pierwszy tom. Stosunkowo łatwe wejście w programowanie, fajna lektura na start.
  4. Hobbit: Niezwykła podróż

    Co Ty za wersję Pottera masz? Tłumaczenie Polkowskiego jest poprawne, spójrz: "Władcy" w oryginale nie czytałem, ale jestem prawie pewny, że translację wykonano właściwie (mówię o wersji Skibniewskiej), gdyż sama autorka tłumaczenia konsultowała się z Tolkienem. Czytelnicy natychmiast ukamienowaliby przekład ingerujący w znaczącym stopniu fabułę.
  5. Moim zdaniem wynika to trochę z tego jak wygląda dzisiejsza społeczność graczy. Nie chcę tutaj mówić o jakiejś zmianie warty bo sugerowałoby to proces raczej gwałtowny, ale faktem jest, że chociażby 10 lat temu gracze byli inni, a gry nie były aż tak popularne jak dziś. Co za tym idzie cała otoczka wokół nich była znacznie uboższa, nie bombardowano nikogo na każdym kroku reklamami o cudowności nowego Dead Space'a, nie nazywano każdej nowej pierdoły zmianą mającą zrewolucjonizować serię i ogólnie zostawiano więcej miejsca na korzystanie z własnego rozumu przy tworzeniu sobie opinii o produkcie. Niestety, odnoszę wrażenie, że branża zaczyna czerpać coraz więcej z głupot serwowanych nam przez telewizję i zamienia się w tanie show o wątpliwej jakości. Może wynika to trochę z tego, że mówię o czasach dość odległych, ale wydaje mi się, że wtedy większość ludzi miała przynajmniej własną opinię. Raz głupszą, raz mądrzejszą, ale własną. Dziś naprawdę spora część graczy to istne chorągiewki, szukają sobie autorytetów i powtarzają ich opinie bez wahania (daleko szukać nie trzeba, wystarczy poczytać komentarze pod niektórymi filmami Rocka kiedy ktoś pozwoli sobie nie zgodzić się z jego zdaniem). Przechodząc z tego przydługiego wstępu na Starcrafta - w mojej opinii jest to przykład gry, która jest w pewnym sensie reliktem poprzedniej epoki. Większość obecnej społeczności (przez powody podane na górze, a i też kilka których nie wymieniłem) oczekuje od gier czegoś zupełnie innego. To trochę tak jakby szukać miłośników muzyki klasycznej na dyskotece - kilku się znajdzie, ale raczej nie większość. SC to zupełnie inny model gry niż inne główne tytuły serwowane nam obecnie, stawia przed graczem wymagania, wymusza kontrolowanie poczynań przeciwnika i ogólnie premiuje zaangażowanie. Dwa słowa na koniec: gra dobra, ale odbiorca już nie
  6. Wiek użytkowników forum

    Otóż to. Chodziło mi o to, że to przekonanie o niskiej średniej wiekowej wzięło się stąd, że niektórzy zbyt szybko stawiają znak równości między młodością a brakiem rozumu. Chciałem pokazać, że nie jest to takie proste jak się ludziom wydaje (tak odchodząc całkowicie od tematu to takie generalizowanie pewnych spraw pojawia się nad wyraz często chociażby w mediach, potem połowa społeczeństwa myśli, że wszystko jest czarno-białe).
  7. Wiek użytkowników forum

    Moim zdaniem podchodzicie do tego trochę stereotypowo. Jasna rzecz, że znaczna część młodych ludzi jest hm... konwersacyjnie niewydolna, ale niekiedy powodem tego jest po prostu brak obycia z tego typu miejscami dyskusji. Oczywiście znajdą się wśród nich ludzie zwyczajnie głupi. Jak wszędzie. Spójrzcie z drugiej strony - jeśli ankieta mówi prawdę to mamy tutaj ludzi względnie dorosłych. Tylko czy to coś zmienia? Może nie ma jawnego i celowego pisania idiotycznych treści, jednak nie spotkałem się też z jakąś ciekawą wymianą opinii. Wydawałoby się, że powinniśmy mieć samych erudytów (w końcu tyle tu pełnoletnich osób ) a zamiast tego widzę sporo tematów założonych w złych działach czy też zapytujących o tak istotne tematy jak opinia Rocka na temat pogody/gry/filmu/psa sąsiadów. Zbierając to wszystko razem: wiek to rzecz oczywiście istotna, ale w żadnym wypadku decydująca. Stary głupek jest dalej starym głupkiem.
  8. Playstation 3 jak zacząć ?

    Z całym szacunkiem ale gdzie Sony a gdzie CD-Action. Do czasu jakiegoś oficjalnego komunikatu ze strony Sony/MS nie ma co gdybać nad ceną konsoli. Przecież na PS3 jest cała masa świetnych gier, jak ktoś ma fundusze to nie ma co się ograniczać, chyba, że Japończycy potwierdzą wsteczną kompatybilność w swoim nowym sprzęcie, co nie jest aż tak oczywiste jeśli zrezygnują z Cella.
  9. Bękarty Wojny

    Nie do końca o to mi chodziło. Fragment o możliwości podjęcia bardziej ambitnego tematu był odpowiedzią na Twoją wzmiankę o tym, że lepiej to co mamy w "Bękartach" niż ten nieszczęsny Hitler. To już było zdecydowanie odejście od komentowania tego konkretnego filmu. Ot, takie dwa słowa nad kinem w ogóle.
  10. Bękarty Wojny

    Ostatnie zadanie Twojej wypowiedzi chyba dokładnie obrazuje czemu nasze opinie tak bardzo się różnią. Obaj dostaliśmy Tarantino, ale niestety tylko jeden z nas tego chciał. Oczywiście żadna to ujma, po prostu ja mam dokładnie różne spojrzenie na film niż owy reżyser. Co do tej historii - znowu sprawa gustu. Oczywiście też marudziłbym na kolejny obraz z "Adolfem przechadzającym się po gabinetach", wtórne do bólu. Ale i na to mam przynajmniej dwa rozwiązania. Pierwsze: sięgnąć po coś bardziej oryginalnego, przecież II WŚ to naprawdę niezliczona ilość możliwych tematów do ukazania, wiele spornych do dziś kwestii, ogólnie niemałe pole do popisu. Zamiast tego w filmach mamy ciągle te same, sprawdzone tematy, które gwarantują pewien próg zysków, jak chociażby Operacja Overlord czy Holocaust, od biedy może coś na froncie wschodnim. Oczywiście dobrych obrazów o tej tematyce też jest ogromna ilość, w żadnym wypadku tego nie neguję, po prostu zwracam uwagę na te mniej udane. Drugie: można po prostu zmarginalizować wpływ historii na przebieg fabuły. Taki zabieg zastosowano w filmie "Pan i władca" (tak notabene też trochę niedoceniany) gdzie wojny napoleońskie to ledwie pretekst do pokazania nam naprawdę ciekawych wydarzeń. A soundtracki faktycznie ma dobre, przyznaję
  11. Bękarty Wojny

    Ja niestety strasznie się na "Bękartach" zawiodłem. Mimo, że bardzo nie lubię Tarantino i uważam jego filmy za dość... hm, niewybredne to postanowiłem dać mu jeszcze jedną szansę zachęcony dużą ilością pozytywnych komentarzy. Niesłusznie. Zdecydowanie nie przypadł mi do gustu pomysł całkowitego wyzbycia się jakichkolwiek realiów historycznych i pójście w kierunku, którego celu mimo sporych starań dostrzec nie potrafię. Powstał taki trochę film o niczym, przesadnie gloryfikowany przez masy. Może na to jak patrzę na film ma wpływ moja niezbyt pochlebna opinia o reżyserze, ale mimo wszystko mam wrażenie, że tutaj jest jak w poprzednich produkcjach Quentina - dużo, szybko i niekoniecznie z sensem. Tak na koniec dodam jeszcze, że moim zdaniem z "Bękartami" jest trochę tak jak z filmem "Nietykalni" (pewnie znacie, było o nim całkiem głośno), tzn. po prostu trafił na swój moment a potem to już tylko powtarzanie opinii ludzi niezbyt obytych z kinem. Przykładowi "Nietykalni", film najwyżej dobry, są ukazywani jako arcydzieło kinematografii podczas gdy inny obraz o bardzo zbliżonej tematyce - "Ja w środku tańczę" jest prawie nieznany w świadomości przeciętnego widza. Oczywiście to tylko moja opinia, w żadnym wypadku nie mam zamiaru tutaj czegokolwiek narzucać.
  12. Zależy. I mówię to na swoim przykładzie Sam jestem wielkim fanem trylogii Sienkiewicza więc siłą rzeczy wolę czytać o przygodach Kmicica niż wędrować z Bilbem ku Samotnej Górze (co oczywiście też jest całkiem niezłą propozycją). Równie wysoko oceniam inne wymienione przez Ciebie utwory. I właśnie do tego nawiązywałem w poprzednim poście - sposób w jaki obchodzi się w naszych szkołach z lekturami sprawia, że stają się one przykrą koniecznością, spójrz chociażby na Twoje podejście do tych książek - stawiasz je praktycznie w opozycji do "Hobbita", a jestem pewny, że gdyby nie to, że od lat są maltretowane na lekcjach języka polskiego byłoby zupełnie inaczej. Uogólniając, moim zdaniem przymus czytania (chociażby wymienionych przez Ciebie) lektur oraz wymóg interpretowania ich wyłącznie w kontekście historycznym jest całkowicie błędny, pomija się mnóstwo istotnej treści z jednej strony, z drugiej zaś do przesady szuka innych cech. Zadawanie np. "Potopu" w naszych szkołach w takiej formie jak obecnie ma cel tylko wtedy kiedy uczeń przynajmniej minimalnie orientuje się w realiach historycznych okresu, a o to niestety coraz trudniej. Mało godzin historii w szkole, małe zainteresowanie uczniów. A szkoda, bo potem mamy takie społeczeństwo jakie mamy... no, ale to już na inną dyskusję.
  13. Warto zdecydowanie, historia jest wciągająca i napisana przystępnym językiem. Nawet nie wiedziałem, że to teraz lektura w gimnazjum, dawno temu wprowadzili tę zmianę? Swoją drogą trochę szkoda, chyba nic gorszego nie może przytrafić się książce niż przymus czytania jej w szkołach.
  14. Chyba jeszcze niedawno taka rzecz była? Albo coś przekręciłem, nieważne. W każdym razie to chyba dobrze, że nie ma licznika. Sama ilość postów nie jest żadnym wyznacznikiem, a fakt, że są zliczane powoduje w niektórych ludziach dziwne odruchy i piszą głupoty na potęgę. Powiedziałbym, że brak takiej opcji jest po prostu zdrowszy dla reszty użytkowników.
  15. Konsole następnej generacji

    Mógłbyś przybliżyć to, co oni tam wymyślili? Temat ciekawy, ale do tego typu rewelacji radziłbym podchodzić z ostrożnością bo ciężko zapowiadać coś, o czym tak naprawdę jeszcze niewiele wiadomo.

Legenda grup:

  • Administrator IT
  • Administrator
  • Ekipa Ja, Rock!
  • Streamer
  • Moderator
  • Moderator Działu
  • Moderator Techniczny
  • Technik Sprzętowiec
  • Grafik
×