Skocz do zawartości

guide

Nowicjusz
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  1. Z W I A S T U N S E R W E R A Tekst jest z początku nieczytelny, niewiele słów można rozpoznać, na drugiej stronie zaś opowieść zaczyna się tak: ...te ludy żyją dziwnie, nie spętani władzą jednego człowieka, a sami się rządzący. Każdy mąż może zabrać słowo i uczestniczyć w gromadzeniu. Zgromadzenia zaś mają załatwiać sprawy wszelakiej maści. W wielu aspektach urządzenia się różnią, krwawość, barbarzyństwo oraz ludowładcza. Ich bogowie dla mnie nieznani wydają się surowi, nieokiełznani, jak ich wyznawcy. Widziałem wielu co wpadało w obłęd i dokonywali nieludzkich czynów, z słowami swych bogów na ustach. Przeznaczenie i los to nieznane słowa, bardziej nieznane, niźli strach, czy litość, lecz gdy sprawa jest na ostrzu noża obiecują ofiary obfite dla swych bogów, aby oni ich pokierowali i nadali sił. Duchy różnorakie, przodków i lasów mają rzekomo korzystać również z ofiar, a wróżby słychać w powietrzu. Ich domy biedne, proste, nie rzadko spotkać je można w dzikim lesie, puste lub pełne. Skrywające skarby, lub też uszczerbiony kielich… Wdziewanie pancerza jest im niepowszechne, tarcza, włócznia, długie spodnie to ich rynsztunek, z dzikim wzrokiem stają w szranki z wrogiem. Normanowie rzeczą językiem, niesłychanie brudnym, nieokrzesanym, przekleństw w nim co niemiara, lecz każde posiada wydźwięk, jakby gniew Bogów rzucał na ofiarę. Plemię te ma charakterystyczną bladą skórę, są rosłymi postaciami, co siłą wyciskają soki z drzew. Brak tu większych luksusów, wychowanie i życie twarde jak ich charaktery, brudu tu się nie pozbędziesz, jak potwory, pomimo to mnie przyjęli ciepło. Jedliśmy z jednej misy i pytali się mnie, czy dobrze się czuje. Gościa obcego traktują przyzwoicie, lepiej, niż większość mych przyjaciół by mnie potraktowało. Opowiadanie jednego z mężów, co wrócili z wyprawy walczącym z zwaśnionym plemieniem z północy. Dym kłę­bił się przy osmo­lo­nej strze­sze. Grajki dźwię­czeli sobie na instru­men­tach, a córka karcz­ma­rza zbie­rała pokaźne napiwki. Co raz, jakiś woj szczy­pał ją ku ucie­sze oby­dwojga, a reszta w tych momen­tach spod byka w niego wbi­jała swe lodo­wate spoj­rze­nie, lecz dopiero pomruk jej ojca spra­wiał, iż per­łowy pot poja­wiał się na czole woja. Wielki, jak dwa dęby, pięść miał wielką, jak głowa doro­słego męża, nato­miast napoje co zdra­dziecko przy­tom­ność odbie­rały, a rozum roz­świe­tlały, były sąż­nie spo­ży­wane w tym miej­scu, a woń pie­czo­nej dzi­czy­zny krę­ciła w nosie. - Na Świę­to­wita przy­się­gam, że po tym, jak tego dra­nia czaszkę roz­łu­pa­łem, jego córy nie­szczę­śliwe przy­były, by towa­rzy­szyć matce, nie dość one mi na gło­wie i na… to jesz­cze te dziewki nie­wol­nice cicho przy­szły. Żal mi się zro­biło tych bidu­lek, w szmaty poubie­rane, widać, że pociech nie dozna­wały długo, to jam mięk­kiego serca zli­to­wał się nad tymi nim­fami. Jak zaczęły bry­kać i doka­zy­wać, och mówię Ci! Skur­czy­byk to paskuda była wielka, ale co jak co nos do nie­wol­nic miał. - ch**a tam gadasz, odstaw kie­lich, bo znów się urżną­łeś jak dzik. Ja mam Ci wie­rzyć, żeś je wszyst­kie... I tego skur­wia­łego syna pobi­łeś, też sam!? Ten łaj­dak to klą­twy zsy­łał na prze­ciw­ni­ków, pia­chem w oczy sypał, a nie jed­nego z naszych z Żyrowa roz­pła­tał. - Jak Świę­to­wita wyznaje, odpier­dol się, jeśli nie wie­rzysz, lecz to prawda! - Pow­ta­rzam, takie bajki to swoim dzie­ciom opo­wia­daj, a raczej dzie­ciom tego kudła­tego, co mieszka dom obok. W mordę chcesz?! – Chwy­cili się za bary, wzrok, jak dziki wilk, a pomruk, jak wiel­kiego niedź­wie­dzia roz­szedł się po karcz­mie. Ci, co zaprzy­jaź­niali się ze sto­łami, zrazu się podnie­śli, wzro­kiem szu­ka­jąc przy­szłego początku zaba­wy… Po zwer­bo­wa­niu najdziel­niejszych śmiał­ków z karczmy, czyli tych, co straż nie zła­pała lub mogli ustać na nogach nie jedy­nie ze względu na umie­jęt­ność bicia się, co picia, wyru­szy­li­śmy, aby zaro­bić tro­chę złota na mil­sze zaba­wy… Usły­sze­li­śmy bowiem, że za sied­mioma górami, za sied­mioma drze­wami i ośmioma pier­do­lo­nymi polami, tych kur­wich­sy­nów znaj­duje się obóz ban­dy­tów, co okra­dli zna­ko­mi­tego kupca z naszego mia­sta. My prawi ludzie, więc chcemy odzy­skać, to co zło­dzie­jom się nie należy, oraz wymie­rzyć kilka cio­sów, by nie nie­po­ko­ili naszej sie­lan­kowej wsi. Pro­blem w tym, że gło­śne narady, co straż­nicy nazy­wają krwawą burdą w karcz­mie. Muszę tutaj nadmie­nić, że po czę­ści mają rację, gdyż te narady rze­czy­wi­ście mają miej­sce w karcz­mie, a więc to nie jest tak, że cią­gle kła­mią. Nie mniej po tej nara­dzie lub wedle straż­ni­ków burdy, uwzięli się na nas. Nie wiem cze­mu… Jed­nak my mili ludzie, więc oddamy przy­sługę straż­ni­kom, łapiąc zło­dzie­jów, lecz tego nie chcieli słu­chać. Jak każdy wie… głu­pia wła­dza, ale wła­dza, co ja pro­sty woj mogę począć. Wzię­li­śmy naprędce tro­chę sera i trun­ków, bo czło­wiek coś w podróży musi pić. Karcz­ma­rzowi zapła­cimy po wypra­wie. Po dwóch nocach skoń­czyły nam się zapasy, w tym nawet napi­tek, to pomy­śle­li­śmy, że cho­ciaż jedze­nie znaj­dziemy, co prawda to nawet nie mini­mum, ale sprawa tego wymaga, byśmy ode­brali co cudze zło­dzie­jom. Zbo­czy­li­śmy tro­chę z drogi w nie­prze­byty las. Nasz kom­pan bił się z potwo­rami, ludźmi para­jący się magią w tym okul­ty­stami, psia mać rzu­cili na niego klą­twę, a ta klą­twa na nas rów­nież spa­dła. Żad­nego zwie­rza, nawet małego kró­liczka nie mogli­śmy spo­tkać, za to bez pro­blemu natra­fi­li­śmy na stado wil­ków… Bie­gli­śmy przez trzy noce oraz przez sześć dni, wypróż­nia­li­śmy się w biegu. W końcu wilki zgu­bi­li­śmy, nie mie­li­śmy co żreć, żad­nego mięsa, czy sera. W końcu jeden z nas, który podobno był tam, gdzie szczyny zama­rzają w powie­trzu, stwier­dził, że trzeba jeść „to i to”. Więc żar­li­śmy „to i to”, korzonki, kapu­stę, cebulę i wię­cej cebuli. Gdy dotar­li­śmy do obozu tych zbi­rów i ujrze­li­śmy kil­ku­na­stu chłopa goto­wych do wojaczki, my sta­nę­li­śmy dziel­nie, tylko krzaki połowę naszych zasła­niało, a nie­któ­rzy szy­ko­wali się do walki za drze­wami przez zwy­kły przy­pa­dek. Przed to, ja uzna­łem, że trzeba zaanon­so­wać nas kilku mężów dziel­nych, by wie­dzieli, kto ich wkrótce pokona. Jako roz­sądny przy­wódca, nie chcia­łem też, by kobieta, która była wśród nas, oglą­dała krwawą jatkę, chcia­łem po dobroci sprawę zała­twić i wysłu­chać racji dru­giej strony. Szybko oka­zało się, że sprawa z kup­cem jest zawiła, a ich „napady” tro­chę kolo­ry­zo­wane były przez ofiary, jedy­nie małe star­cia, a nawet można powie­dzieć, że pra­wie tylko słowne dys­ku­sje, te trupy, okra­dzione tysiące monet, to tak swoją dro­gą… Nagle poczę­sto­wał nas mio­dem pit­nym, my jako kul­tu­ralni wojo­wie, nie mogli­śmy odmó­wić, a żeby nie być gbu­rami, pod­ję­li­śmy roz­mowę. Oka­zało się, że to są biedni ludzie, nie na pod­sta­wie ich sakw, oraz trun­ków, to, to nie, bo trunki mają w spo­rych ilo­ściach i jako­ści naj­za­moż­niej­szych ludzi z tych krain. Nie mniej biedni w postaci szczę­ścia jak my. Nie­długo potem zaczął wykli­nać na wład­ców, na sądy, na zgro­ma­dze­nia, straż­ni­ków co się cze­piają wszyst­kiego, deszcz kapiący z nieba, słońce za jasne po popi­ja­wie, czy na grupę ban­dycką o nazwie Zakład Ubez­pie­czeń Spo­łecz­nych, czyli na to, na co roz­sądny czło­wiek powi­nien narze­kać. Poglądy mie­li­śmy zbli­żone. Ugo­ścili nas wspa­niale, więc mie­li­śmy wobec nich dług wdzięcz­no­ści. W skró­cie, po nara­dzie z resztą naszej grupy przy­stą­pi­li­śmy do nich. Taka oto nasza histo­ria, a teraz wyska­kuj ze złota, jeśli Ci życie miłe! Cechy serwera: - unikalny świat wzorowany na wczesnośredniowiecznej Europie - system plemion i osad prowadzonych przez graczy, oparty na pluginie Towny - możliwość prowadzenia własnej szajki lub projektu niezwiązanego z przestępczością - wiernie odwzorowana architektura słowiańska, nordycka i zachodnioeuropejska - kilkadziesiąt rozmaitych lokacji rozsianych po sporej mapie - rozbudowana fabuła i liczne teksty ją uzupełniające - podział na trzy profesje, których przedstawiciele mają do wyboru jeszcze trzy dodatkowe specjalizacje - ekonomia oparta na zróżnicowanych monetach, będącymi dodatkowymi przedmiotami w grze - realistyczny czat oraz nacisk na zachowanie wiarygodności świata gry - możliwość skonstruowania jednej z kilkunastu typów łodzi, które, dzięki nowatorskim rozwiązaniom, bardzo płynnie przemieszczają się na morzu - kilkadziesiąt autorskich skórek przygotowanych do wyboru dla nowych graczy i licznych postaci NPC - jeszcze więcej autorskich tekstur - od źdźbła trawy i mąki, aż po zupełnie nowe rodzaje zbroi i kilkadziesiąt wzorów tarcz z epoki - system wierzeń wzorowany na kulturze słowiańskiej i nordyckiej, - podział na dwie pory roku, różniące się klimatem, długością doby oraz obfitością plonów - dostępne gry karczemne - kości oraz szachy, - system zabezpieczania drzwi oraz skrzyń, a także wprowadzenie wytrychów - System nawadniania gracza oraz wszelakie naczynia do tego wykorzystywane - Dźwięki oraz utwory dostępne w wielu lokacjach na serwerze - Autorski system BW (Brutally Wounded - gracz po śmierci traci przytomność na jakiś czas oraz budzi się ze skutkami ubocznymi) - Nowy system handlu na serwerze - Możliwość produkowania, warzenia, fermentowania i destylowania własnych różnorakich trunków dzięki pluginowi Brewery. - Rozmaite choroby które mogą zaatakować twoją postać. - Warunek odnoszący się do wagi twojej postaci (Waga zbroi, ekwipunku itp) - wiele, wiele więcej... START SERWERA 24 LUTEGO 2018 - GODZINA 18:00 WWW.SLAVICRAFT.PL (Kliknij na ikonkę by zobaczyć oficjalny skinpack) (Kliknij na ikonkę by wejść na naszego discorda)

Legenda grup:

  • Administrator IT
  • Administrator
  • Ekipa Ja, Rock!
  • Streamer
  • Moderator
  • Moderator Działu
  • Moderator Techniczny
  • Technik Sprzętowiec
  • Grafik
×