Skocz do zawartości


Pobierz z Google Play
Zdjęcie

Opowiadanie Assassin's Creed Syndicate


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 Glock

  • Glock

      Polonista

    • Stały Bywalec
    • PipPipPipPipPipPipPipPip

     
    Reputacja: 416
  • Napisano 03 December 2015 - 18:58

    Cześć! Na stronie CD-Action pojawił się konkurs, w którym mieliśmy napisać opowiadanie w świecie AC: Syndicate. No i wziąłem udział, a pod Wami będzie efekt. Od razu mówię – takie krótkie bo taki był limit, 4500 znaków.

     

    Deszcz wygrywał na oknach Pałacu Westminsterskiego monotonną melodię, ledwie jednak mniejsza wskazówka Big Bena obwieściła dwunastą, a zwyczajowy koncert przerwała kakofonia krzyków. Drzwi parlamentu otwarły się gwałtownie. Pierwsi wybiegli na ulice członkowie Izby Lordów, popychając się, trącając łokciami i krzycząc na siebie. Fałszywy alarm, który wywołał Jacob Frye spowodował oczekiwany chaos, na który tak bardzo liczył. Miał tylko nadzieję, że ten pożar nie przerwie obrad parlamentu, na których znaleźć miał swój cel – Charlesa Pearthmoutha, zwyrodniałca i skorumpowanego lorda, którego celem było odebranie jak największej liczby przywilejów klasie robotniczej i mieszczanom. W wielkim zamieszaniu nikt nie zwracał uwagi na zakapturzonego mordercę przemykającego między wystraszonymi ludźmi.

     

    Pierwsza część planu została zakończona, Jacob dotarł do środka niezauważony. Teraz tylko musiał znaleźć sposób na zabicie Pearthmoutha jednocześnie nie dając się wykryć – ilość strażników w tym miejscu nie dawała mu większych szans na łatwą ucieczkę, toteż musiał skrócić jego żywot w ten sposób, by inni się nie zorientowali.

     

    Przejście do izby nie było większym problemem. Zamieszanie wywołane bardzo niekonwencjonalną i kontrowersyjną przemową jednego z mówców wywołało na tyle duży chaos, że nikt nie zwrócił uwagi na ciemną sylwetkę wchodzącą przez drzwi. Schował się szybko w ciemnym kącie, gdzie nikt by go nie był w stanie dostrzec, a następnie wyszukiwał swojej ofiary.

     

    Dostrzegł go. Nienawiść wzbierała się w nim na jego widok i chciał rzucić wszystko by wbić mu nóż w plecy nie bacząc na konsekwencje. Siedział dosyć blisko, toteż musiał tylko czekać na kolejną kontrowersyjną przemowę, która wywoła sporo emocji i spowoduje zamieszanie na sali, które Jacob będzie mógł wykorzystać. Już wcześniej porozumiał się z jednym z lordów, Thomasem Routhem, który podobnie jak Jacob chce śmierci Pearthmoutha. Przemowa, która miała przekonać lordów do nadania nowych przywilejów obywatelom, w tym obniżenia podatków przyniosła oczekiwany efekt, a na sali wybuchła zagorzała dyskusja o tym czy Routh ma rację. Wykorzystał to Jacob, który najpierw niezauważalnie przemknął przez kilka krzeseł, a następnie wbił ostrze w plecy swej ofiary. Umarł szybko, trup siedział w fotelu, jego dłonie wciąż spoczywały na podłokietnikach. Twarz miał stężałą, choć spokojną, z szeroko rozwartymi oczami, które wciąż zdawały się śledzić przerwane obrady. Nieuważny obserwator mógłby pomyśleć, że parlamentarzysta z uwagą wsłuchuje się w wystąpienie speakera. Jacob skierował swoją sylwetkę ku ciemni gdy został zauważony przez jednego ze strażników. Dyskusja zamieniła się w chaos i panikę, ludzie bowiem dostrzegli, że Charlesa nie było już wśród żywych. Zabójca nie miał wyboru, wyjął linkę i rozbijając okno wyskoczył, a następnie chwycił się budynku by bezpiecznie wylądować. Niestety nie zahaczyła dobrze i nie była w stanie go wciągnąć i tak zawisnął. Strażnicy przygotowywali się do strzału, a Jacob już szukał możliwości ucieczki.

     

    Wreszcie sylwetka zawisła w próżni i runęła w ciemność niby wystrzelony pionowo w dół pocisk.

     

    Jacob wylądował na jednym z powozów, którym zaczął uciekać. Konie nie przygotowane do takiego wysiłku nie dawały jednak rady, bowiem załadowane były dość obszernie i ciężko było im utrzymywać tak wysoką prędkość. Koła powozów zwarły się, krzesząc iskry. Ale gdy pierwsza z klaczy z trudem łapała powietrze, druga, młodsza, mimo pędu zdawała się sunąć przez noc równie lekko, jak  piórko zrzucone w przepaść. Nie był jednak w stanie zabrać tylko tego jednego konia, a gdy spojrzał za plecy zobaczył pędzących za nim strażników. Wkurzony najpierw wystrzelił z pistoletu by zrobić zamęt, kazał nadal przestraszonemu właścicielowi powozu uciekać, a sam wyskoczył. Wydawało się, że jego plan się powiedzie, gdyż widział bryczki pędzące za przestraszonym handlowcem. Dostrzegło go jednak dwóch strażników, którzy w porę zdążyli zareagować i zaczęli gonić uciekiniera. Ranny po upadku nie był w stanie dalej uciekać, więc wyjął ostrze i bez problemu rozprawił się z dwójką goniących. Burzowe chmury mruknęły między sobą porozumiewawczo, dając londyńskim ulicom sygnał, że wkrótce znów rozpoczną koncert, a woda obmyje bruk z czerwieni. Zabójca udał się do mieszkania pierwszego lepszego biedaka, by za drobną opłatą spędzić u niego tą burzową noc i przeczekać całe wywołane przez niego zamieszanie.


    Chcesz ze mną pograć? Szukam ludzi do Running With Rifles i Rocket League.

     

    Mój profil na Twitterze - Kliknij tutaj! FanPage - Kliknij tutaj! Kanał na YouTube - Kliknij tutaj!


    #2 Liranna

  • Liranna

      Gaduła

    • Użytkownik
    • PipPip

     
    Reputacja: 39
  • Napisano 18 December 2015 - 9:22

    tl;dr  :kappa:






    Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

    0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych